Nie piszę nic. Chcecie, wejdźcie:
wtorek, 14 lipca 2015
poniedziałek, 6 lipca 2015
Kosmetyczne nowości z ostatnich miesięcy
Cześć!
Dziś przychodzę do Was z typowo kosmetycznym postem. Tak jak wspominałam, na tym blogu często będzie przewijał się temat kosmetyków, ich recenzji, testów, moich ulubionych kosmetyków, jak również tych, które nie nadają się do niczego. Nigdy wcześniej nie ciągnęło mnie aż tak do kosmetyków, miałam tylko kilka rzeczy "na krzyż" i to by było na tyle, jednak ostatnio coś się zmieniło.
Ostatnie miesiące to czas, w którym do mojej kolekcji przyszło wiele nowych kosmetyków. I właśnie w dzisiejszym poście chciałabym Wam je pokazać. Być może używacie którychś z nich i dacie mi znać, jak się sprawują u Was.
Jako pierwsze chciałabym Wam pokazać moje kosmetyki do kąpieli, które znalazły się u mnie w ostatnich miesiącach.
1. Fresh & Beauty - Rytualny olejek do kąpieli -Zielona herbata i limonka - prezent od moich przyjaciółek na urodziny. Świetnie trafiły, bo właśnie ostatnio widziałam go w Naturze i zaciekawił mnie. Ma super zapach, świetnie się pieni - uwielbiam go.
2. Bebeauty - Spa. Sól do kąpieli. - kupiłam je wraz z przyjaciółką na promocji w Biedronce. Bardzo tanie, dałam za nie ponad 2 złote wtedy. Pachną obłędnie. Kąpiel z taką solą jest naprawdę relaksująca, odprężająca i bardzo przyjemna.
3. Isana - kwiatowy żel pod prysznic - zakupiony na promocji w Rossmanie. Jest to edycja limitowana, na wiosnę / lato. Pachnie obłędnie, fajnie się pieni. Jeśli prysznic, to tylko z tym żelem!
4. C-thru Blooming - uwielbiam ich zapach, utrzymują się przez całkiem długi czas.
5. Balea Papaya & Buttermichl - krem do rąk, mój ulubiony, zdecydowanie. Pachnie obłędnie, ręce są świetnie nawilżone, szybko się wchłania.
6. Synergen - krem antybakteryjny. Ogólnie jest fajny, tylko zbyt szybko wysycha i trzeba go sprawnie rozsmarować.
7. Tusz do rzęs Eveline - wodoodporny. Po raz pierwszy mam styczność z tuszem do rzęs z Eveline i jest to spotkanie jak najbardziej pozytywne.
8. Nivea - dwufazowy płyn do demakijażu oczu - mistrzostwo świata! Zdecydowanie mój najlepszy i ulubiony płyn do demakijażu jaki kiedykolwiek miałam. Rewelacyjnie zmywa wodoodporny tusz, którego nie mogłam zmyć żadnym innym płynem czy mleczkiem.
9. Synergen Gesichts-Wasser - tonik. W sumie nie wiem co o nim powiedzieć. Jakiś rewelacyjny nie jest, za bardzo się pieni.
10. Synergen Wasch-Gel sensible Haut - żel do mycia twarzy - ten spisuje się rewelacyjnie. Uwielbiam go!
10. Synergen Wasch-Gel sensible Haut - żel do mycia twarzy - ten spisuje się rewelacyjnie. Uwielbiam go!
10. Beauty Balm - pomadka. Szczerze powiedziawszy nie mam zdania. Jakaś szczególna nie jest, ale usta faktycznie nawilża.
11. Rimmel, Lasting Finish Lipstick by Kate Moss nr. 16 - zdecydowanie mój ulubieniec wszechczasów! Najlepsza szminka jaką kiedykolwiek miałam (a, faktycznie. Wcześniej nie miałam szminek! :) ). To właśnie dzięki niej polubiłam te kosmetyki, a kolor jest obłędny. Kupiłam na promocji w Rossmanie -49%
12. Bielenda CC Magic Nails 10w1 odżywka - chciałam zakupić kolejną buteleczkę odżywki z Eveline 8w1, jednak moją uwagę zwróciła ta oto, z Bielendy i postanowiłam wypróbować. Na moich paznokciach spisuje się naprawdę rewelacyjnie, są dużo twardsze i mocniejsze.
13. Zestaw Schauma Silky Care - szampon i odżywka bez spłukiwania. Szampon nie zrobił na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia, natomiast odżywka jest całkiem fajna, chociaż rzadko jej używam.
14. Isana - odżywka do włosów farbowanych - jak na razie nie zrobiła na mnie pozytywnego wrażenia, ale spróbuję kolejnego podejścia!
15. Manhattan clearface - puder. Zdecydowanie kolejny mój ulubieniec. Kupiłam go również na promocji -49% w Rossmanie i jestem strasznie zachwycona. Uwielbiam go za to, że długo się trzyma, fajnie matuje i kryje!
16. Synergen comact powder - mój odwieczny hit! Używałam go od kilku lat bez przerwy. Zawsze to właśnie jego kupowałam, opakowanie po opakowaniu. Jest naprawdę fajny, delikatny, lekki,dobrze się rozprowadza, a co jeszcze... jest tani.
To już na tyle moich kosmetycznych zakupów z ostatnich miesięcy. Nazbierało się tego troszkę i chciałam Wam pokazać, czego używam.
Znacie którykolwiek z kosmetyków? Używacie? Warto? Dajcie znać w komentarzu!
PS. O czym chcielibyście przeczytać notkę?
czwartek, 2 lipca 2015
Świadectwo dojrzałości.
Nie było mnie tutaj dłuższy czas, ponieważ byłam zajęta. Codziennie praca, poza tym denerwowałam się przed wynikami matur, które miały być 30 czerwca. Teraz jestem już po. Całe szczęście. Stres przed tymi wynikami był ogromny, nie wiem, czy nie większy niż podczas samych matur.
Ustawiłam sobie specjalnie budzik na 2:00, żeby sprawdzić wyniki w Internecie. Zdałam, uff. Mogę iść spać dalej spokojnie. Jednak dopiero dziś poszłam je odebrać. I tak oto właśnie mam zdaną maturę! Jestem przeszczęśliwa i kamień z serca mi spadł, bo miałam wielkie obawy o maturę pisemną z polskiego. Oczywiście cała rodzina się dopytywała jak mi poszło, a w niedzielę mamy świętować zdaną maturę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Teraz w końcu na spokojnie można logować się na studia, składać papiery. I znów zacznie się jazda i załatwianie tego wszystkiego, a to zabiera sporo czasu.
Nie sądziłam również, że ktoś tu jeszcze zajrzy. Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa w ostatniej notce! To bardzo motywuje.
środa, 24 czerwca 2015
Drogi Pamiętniczku, czyli co się u mnie działo.
Drogi Pamiętniczku!
Jest koniec czerwca, a ja postanowiłam w końcu napisać. Chyba powinnam wspomnieć choć trochę co się u mnie dzieje. A dzieje się sporo. Od września chodziłam do maturalnej klasy, którą 24 kwietnia skończyłam, potem czekały mnie najbardziej stresujące momenty w moim życiu. Matury. Pisemne były stresujące, ale to co przeszłam na ustnych, zwłaszcza polskim, to jest nie do opisania. Niby mieliśmy łatwo, stara podstawa, przygotowana wcześniej praca, wystarczyło ją tylko obronić, no ale...komisja. Komisję miałam straszną, dali nam najgorszą jędzę w szkole. Wszyscy się jej bali, naprawdę. I chociaż nie było tak źle, stres przyczynił się do tego, że wynik nie był taki jak powinien. No cóż. Źle nie było, ale zawsze może być lepiej. Angielski za to poszedł mi świetnie, zero stresu, na luzie, no i wynik lepszy! W tamtym tygodniu miałam też egzaminy zawodowe, które poszły mi chyba dobrze! Wydaje mi się, że łatwe były. No ale zobaczymy. Poczekajmy na wyniki. Od pierwszego czerwca również pracuję!
A co poza tym się u mnie dzieje?
Jestem szczęśliwa, naprawdę tak bardzo bardzo bardzo szczęśliwa. Mam przyjaciółkę, na którą wiem, że zawsze mogę liczyć. I dowiedziałam się również, że to ona jest moją JEDYNĄ PRAWDZIWĄ przyjaciółką. Taką wiecie, której mogę o wszystkim powiedzieć, która zawsze mnie zrozumie. Kocham ją jak siostrę. To właśnie dzięki niej poznałam moja miłość, mojego ukochanego pana M., którego bardzo kocham i który sprawia, że każdy mój dzień jest piękny, chce mi się żyć, uśmiecham się na każdym kroku. To właśnie dzięki niemu poczułam się piękna, doceniana i kochana. To właśnie z nim spędziłam najlepsze chwile w moim życiu i najpiękniejszy dzień - 6 czerwca - moje urodziny, w które moja przyjaciółka i On zorganizowali mi niespodziankę!
Wydaje mi się również, że przez ten czas, kiedy mnie tutaj nie było zmieniłam się, wydoroślałam, stałam się bardziej dojrzała, odpowiedzialna i spokojna. Nie wiem czy to dobrze, czy to źle, ale jest jak jest.
Kocham swoje życie i oby nadal było tak pięknie!
Gosia
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Po co mi ten blog?
Cześć!
Bardzo się cieszę, że milo przyjęliście mnie spowrotem na blogu. To dla mnie naprawdę ważne. No bo nie ukrywajmy. Dla kogoś pisze się tego bloga, to nie tak, że jest to tylko i wyłącznie dla siebie. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami moją małą misją bloga. No bo po co ja tutaj tak właściwie wróciłam? Ano jest powód tego. Dla mnie dość ważny. Blog ma być moją motywacją. Tak, dokładnie.
Chciałabym się zorganizować, w końcu zacząć naprawdę zdrowo odżywiać, prowadzić zdrowszy i aktywniejszy tryb życia, rozruszać się trochę. Chciałabym również zadbać w końcu konkretniej i systematycznie o swoją cerę, włosy i paznokcie! Nie raz zdarza mi się tak, że coś zacznę, a potem mi się to znudzi. Tym razem wszystko to będzie pod Waszą obserwacją. Będziecie mogli czytać o moich postępach, albo i słabościach. Może to sprawi, że w końcu się ogarnę i zrobię coś dla siebie.
Co chciałabym pokazywać na tym blogu?
Jagódkowa - lifestyle blog będzie to moje prywatne miejsce w sieci. Jakich notek możecie się spodziewać? Na pewno dużo lifestylu, tego co się dzieje u mnie, ale i różnych przemyśleń na określone tematy, które możecie mi podsuwać w komentarzach. Pojawią się również na pewno recenzje kosmetyków, prezentacja biżuterii, posty związane z moim dbaniem o włosy, cerę i paznokcie, różnego rodzaju tagi i wiele wiele innych.
Jeśli jesteście zainteresowani tymi tematami, będzie mi niezmiernie miło, jeśli nadal będziecie mi towarzyszyć w tej mojej blogerskiej drodze.
PS. Jeśli byliście już moimi obserwatorami, a moje posty nie wyświetlają się na panelu nawigacyjnym bloggera, odobserwujcie mnie, a potem ponownie zaobserwujcie. Mam nadzieję, że będziemy się razem dobrze dogadywać!
Buziaczki! :*
sobota, 20 czerwca 2015
Nie wytrzymałam!
Cześć!
Nie wiem czy mnie jeszcze pamiętacie, ale znów się tutaj pojawiam. I to prawdopodobnie na dłuższy okres. Nie mogłam wytrzymać bez blogowania. Wiele razy zastanawiałam się, czy nie wrócić. Przecież fajnie było, fajnie się pisało. Jednak potem wena uciekła. A teraz...chciałabym odbudować to wszystko od nowa. Pamiętam ilu Was tutaj było, jeszcze pod inną nazwą: by-margaret. Byliście ze mną przez ponad rok, bo tyle czasu blogowałam systematycznie. A teraz chciałabym wrócić do tych czasów. Ale bez Was mi się to nie uda.
Przez ten okres, kiedy mnie tutaj nie było, wiele się pozmieniało w moim życiu. Skończyłam szkołę, napisałam maturę i egzamin zawodowy, pracuję, znalazłam swoją miłość, dowiedziałam się kto tak naprawdę jest moim prawdziwym przyjacielem i na kogo zawsze mogę liczyć, no i zatęksniłam za Wami, za moimi najlepszymi czytelnikami na świecie i postanowiłam do Was wrócić.
Cieszycie się? Co u Was się działo przez te ostatnie miesiące?
piątek, 23 stycznia 2015
Warto śmiać, cieszyć się!
Witajcie kochani!
I znów nie było mnie tutaj jakiś czas. I prawdopodobnie będzie tak, że notki będą ukazywały się średnio raz w tygodniu. Co się u mnie dzieje? Kurcze, sporo, naprawdę sporo!
W tamtą sobotę miałam studniówkę i był to chyba najlepszy dzień, a raczej noc w moim życiu. Na pewno zostanie mi on w pamięci na bardzo długo. Wybawiłam się jak nigdy, spędziłam ten czas w cudownym towarzystwie, wszystko się tak super układa! Nic, tylko się cieszyć (słyszycie tą radość w tym tekście?) Kosmetyczka i fryzjerka dały radę, partner się spisał - wszystko bardzo, ale to bardzo na plus.
W następną sobotę idę na kolejną studniówkę i jeśli ma być tak samo, albo podobnie, to już się nie mogę doczekać! Nawet nie przejmuję się tym, że praktycznie nikogo tam nie znam. Ważne, że jestem pewna mojego partnera i wierzę, że będziemy się bawić równie dobrze, jak na mojej studniówce.
Ostatnimi czasy jestem tak szczęśliwą dziewczyną, jak chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłam, naprawdę. Wydaje mi się, że dużą zasługą tego, że potrafię cieszyć się i być szczęśliwą jest ten słoik szczęścia, o którym pisałam kiedyś! To rewelacyjna sprawa.Każdego dnia wrzucam do niego jedną karteczkę ze szczęściem z danego dnia i to jest naprawdę motywujące i potrafi wywołać uśmiech na mojej twarzy. Od samego początku roku jestem tak po prostu szczęśliwa. Wszystko mnie cieszy i raduje.
Nawet w ciężkich momentach (choroba mojej mamy) staram się myśleć pozytywnie i wierzyć w to, że wszystko będzie dobrze i moja mama w końcu wyzdrowieje. Nie wyobrażam sobie innego myślenia, bo to przytłoczyłoby mnie naprawdę mocno.
Zastanawiam się tylko, czym sobie zasłużyłam na to szczęście, jakie mnie ostatnimi czasy spotyka. Przecież nie zrobiłam chyba nic takiego wyjątkowego, jestem normalną osobą. To prawda, rekolekcje, na których byłam w październiku trochę mnie zmieniły i sprawiły, że zbliżyłam się do Boga. Może to jakaś nagroda od niego? Chcę w to wierzyć!
Piosenka, która od razu na mojej twarzy wywołuje uśmiech i radość. Posłuchajcie!
piątek, 9 stycznia 2015
Studniówkowy szał!
Cześć!
Styczeń i początek lutego to czas studniówek. Wielkie przygotowania, próby poloneza, wybór sukienki, butów i wszelkiego rodzaju dodatków. Kosmetyczka, fryzjer, manikiurzystka, a co za tym idzie mnóstwo pieniędzy, które tak naprawdę trzeba przeznaczyć na tą okazję.
No bo taka jest prawda, każdy chce wygladać jak najlepiej podczas tej jednej nocy w życiu, bo swoją studniówkę ma się tylko raz. Celowo dodałam słowo "swoją", ponieważ ja będę miała okazję brać udział w trzech studniówkach (na jednej jbyłam w tamtym roku, jeszcze dwie przede mną). I naprawdę wiem, jaki to jest wydatek. Chociaż...nie oszukujmy się. To na swoją studniówkę przeznaczę najwięcej pieniędzy. :)
Ja swoją studniówkę będę mieć (niestety) w szkole. Taka tradycja, no cóż. Będzie ona 17 stycznia. Przygotowania do niej trwają już od długiego czasu. Próby poloneza zamiast lekcji WF-u (to lubię!), wybór dekoracji, menu, DJa, zespołu, kamerzysty to naprawdę pochłania sporo czasu.
Wcześniej myślałam sobie, że do studniówki jeszcze naprawdę sporo czasu. Sukienkę mam już kupioną, wisi sobie w szafie. I jak do tej pory nie mam nic więcej (no, oprócz partnera!). Ostatnio zdałam sobie sprawę, że przecież już tylko nie całe dwa tygodnie zostały (teraz już tydzień!) i na alarm zaczęłam robić poszukiwanie dodatków do sukienki. Przejrzałam Internet w poszukiwaniu czegoś ciekawego i na szczęście wszystko mam już zamówione! Mam nadzieję, że zdąży przyjść w jakimś fajnym terminie. Oczywiście pokażę Wam od razu jak tylko otrzymam zamówienie!
A czy któraś z Was ma też w tym roku studniówkę?
Jak się do niej przygotowujecie?
Co myślicie o tym, żebym po swojej studniówce nagrała studniówkowy tag?
środa, 7 stycznia 2015
Plany na 2015 r.
Hej!
Muszę Wam powiedzieć, że zapisałam się do świetnego projektu na blogu Klary , "Styczeń w słowach", ale oczywiście od początku muszę nawalić, jak to ja! :) Notka ta powinna ukazać się do niedzieli, no cóż. Będzie w środę, nic się chyba nie stanie.
Pierwsza notka w projekcie ma się odnosić do 2015roku. Każdy może ją zinterpretować jak tylko chce. Ja postanowiłam podzielić się z Wami moimi planami / celami / postanowieniami na ten rok. W czerwcu skończę 20 lat, dlatego prygotowałam sobie 20 celów, które chciałabym zrealizować.
Zacznijmy:
1. Będę ładnie wyglądać i bardzo dobrze bawić się na swojej, jak i M. studniówce!
2. Zakończę szkołę z dobrymi ocenami na świadectwie!
3. Dobrze zdam maturę i egzamin zawodowy!
4. Ograniczę niezdrową żywność do minimum!
5. Będę prowadzić aktywniejszy tryb życia (spacery, bieganie, ćwiczenia itp)
6. Wywołam w końcu wszystkie zaległe zdjęcia!
7. Kupię album na zdjęcia!
8. Kupię tablicę korkową do pokoju!
9. Rozjaśnię włosy!
10. Moje włosy będą miały długość 70 cm!
11. Zacznę olejować włosy!
12. Wypróbuję nowe kosmetyki do włosów!
13. Znajdę idealny podkład dla siebie!
14. Znajdę idealny krem do twarzy!
15. Wytrwam w prowadzeniu bloga do grudnia!
16. Nawiążę kontakty z ciekawymi blogerami!
17. Wprowadzę ciekawe akcje na blogu!
18. Stanę się bardziej kreatywna!
19. Spędzę wspaniałe wakacje z przyjaciółmi!
20. Znajdę pracę.
A czy Wy robicie sobie tego typu postanowienia / plany?
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Słoik szczęścia!
Witajcie!
I znów miałam wahania odnośnie tego czy zostać, czy odejść, ale wystarczyło wejść tutaj i zobaczyć te kilka komentarzy od Was i od razu poczułam się lepiej. Moje kochane czytelniczki, które są jeszcze ze mną od czasów Margaret, nawet nie wiecie jak się cieszę!
Dziś postanowiłam podzielić się z Wami akcją, w której wzięłam udział. O jej istnieniu dowiedziałam się od koleżanki, za co bardzo jej dziękuję. Chodzi o akcję "Zakładam Słoik Szczęścia". Bardzo spodobała mi się i postanowiłam do niej dołączyć.
Codziennie, przez cały rok do słoika będę wrzucać jedną karteczkę z rzeczą, która danego dnia najbardziej mnie uszczęśliwiła. I to wcale nie muszą być jakieś wielkie rzeczy, po prosu coś, co wywołało uśmiech na mojej twarzy.
Już nie mogę się doczekać kolejnego Nowego Roku, kiedy będę mogła wyjąć te karteczki i przeczytać je sobie - to lepsze niż pamiętnik!
Codziennie, przez cały rok do słoika będę wrzucać jedną karteczkę z rzeczą, która danego dnia najbardziej mnie uszczęśliwiła. I to wcale nie muszą być jakieś wielkie rzeczy, po prosu coś, co wywołało uśmiech na mojej twarzy.
Już nie mogę się doczekać kolejnego Nowego Roku, kiedy będę mogła wyjąć te karteczki i przeczytać je sobie - to lepsze niż pamiętnik!
Nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile dobra nas otacza codziennie dookoła. Jesteśmy zagonieni, zapracowani, na nic nie mamy czasu i potrafimy tylko narzekać. Dzięki tej akcji być może coś się zmieni w mentalności ludzi, chociaż niektórych. Na pewno znajdą się tacy, którzy zaczną bardziej optymistycznie patrzyć na życie i oto tak naprawdę chodzi, żeby dostrzec piękno i szczęście w małych rzeczach. Gdy to będziemy potrafili, większe szczęścia będą dotykały nas częściej, a poza tym będziemy na nie reagować z jeszcze większą radością niż dotychczas.
A czy któraś z Was robiła sobie kiedyś podobny słoik szczęścia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)











