Jest koniec czerwca, a ja postanowiłam w końcu napisać. Chyba powinnam wspomnieć choć trochę co się u mnie dzieje. A dzieje się sporo. Od września chodziłam do maturalnej klasy, którą 24 kwietnia skończyłam, potem czekały mnie najbardziej stresujące momenty w moim życiu. Matury. Pisemne były stresujące, ale to co przeszłam na ustnych, zwłaszcza polskim, to jest nie do opisania. Niby mieliśmy łatwo, stara podstawa, przygotowana wcześniej praca, wystarczyło ją tylko obronić, no ale...komisja. Komisję miałam straszną, dali nam najgorszą jędzę w szkole. Wszyscy się jej bali, naprawdę. I chociaż nie było tak źle, stres przyczynił się do tego, że wynik nie był taki jak powinien. No cóż. Źle nie było, ale zawsze może być lepiej. Angielski za to poszedł mi świetnie, zero stresu, na luzie, no i wynik lepszy! W tamtym tygodniu miałam też egzaminy zawodowe, które poszły mi chyba dobrze! Wydaje mi się, że łatwe były. No ale zobaczymy. Poczekajmy na wyniki. Od pierwszego czerwca również pracuję!
A co poza tym się u mnie dzieje?
Jestem szczęśliwa, naprawdę tak bardzo bardzo bardzo szczęśliwa. Mam przyjaciółkę, na którą wiem, że zawsze mogę liczyć. I dowiedziałam się również, że to ona jest moją JEDYNĄ PRAWDZIWĄ przyjaciółką. Taką wiecie, której mogę o wszystkim powiedzieć, która zawsze mnie zrozumie. Kocham ją jak siostrę. To właśnie dzięki niej poznałam moja miłość, mojego ukochanego pana M., którego bardzo kocham i który sprawia, że każdy mój dzień jest piękny, chce mi się żyć, uśmiecham się na każdym kroku. To właśnie dzięki niemu poczułam się piękna, doceniana i kochana. To właśnie z nim spędziłam najlepsze chwile w moim życiu i najpiękniejszy dzień - 6 czerwca - moje urodziny, w które moja przyjaciółka i On zorganizowali mi niespodziankę!
Wydaje mi się również, że przez ten czas, kiedy mnie tutaj nie było zmieniłam się, wydoroślałam, stałam się bardziej dojrzała, odpowiedzialna i spokojna. Nie wiem czy to dobrze, czy to źle, ale jest jak jest.
Kocham swoje życie i oby nadal było tak pięknie!
Gosia


